Całopalenie
Z mrocznych oddali Pragnienia ludzkie
przez otwarte okno
zlatują się nocne roje.
Nęci je chwiejny płomyk,
złudna jutrzenka swobody,
zdradliwe zbawienne słońce.
Z opalonymi skrzydłami
padają, by znów z impetem
pełne dla bólu pogardy
podjąć lot dookoła
dręczącej je tajemnicy.
Jeden z nich w płomień runął,
słychać trzask suchy i twardy,
owadzi Giordano Bruno
Głód
w głąb i wzwyż, między
robakiem a ptakiem.
Sny wyżej lotu
jastrzębi, jawa
niżej pełzania żmij.
Więcej, dalej, wyżej
lotu, niżej pełzania.
Głód, który się syci
coraz większym głodem.